„Odgrzewanie kotleta” i polityczne uśmiechy. Burmistrz milczy, miasto wrze

19 lutego 2026

Wystarczyło jedno zdanie wypowiedziane do kamery ogólnopolskiej telewizji, by w mieście zawrzało. Po emisji reportażu w programie Uwaga! na antenie TVN mieszkańcy nie kryją oburzenia słowami burmistrza, który tragedię rodziny Borkowskich określił jako „odgrzewanie kotleta”.

Chodzi o sprawę, w której pierwsza rozprawa odbyła się dopiero dwa lata po dramatycznych wydarzeniach. Reportaż pokazał skalę cierpienia rodziny i poczucie bezradności wobec przeciągającej się procedury. Widzowie w całej Polsce zobaczyli historię, która dla mieszkańców jest wciąż żywą raną.

Tym większe zdziwienie i gniew wywołała reakcja włodarza miasta. Zamiast słów współczucia, refleksji czy choćby powściągliwego komentarza, padło stwierdzenie, które wielu odebrało jako lekceważące i pozbawione empatii.

Fala krytyki w sieci

Po emisji programu profile burmistrza w mediach społecznościowych zalała fala komentarzy. Pod jego wpisami pojawiły się setki reakcji mieszkańców, którzy domagają się przeprosin i wyjaśnień.

Internauci zarzucają mu brak wrażliwości i zrozumienia dla dramatu rodziny, a także ignorowanie nastrojów społecznych. Krytyczne komentarze pojawiały się nawet pod postami niezwiązanymi ze sprawą, co pokazuje skalę emocji, jakie wywołały jego słowa.

Cisza zamiast przeprosin

Do dziś burmistrz nie wydał oficjalnego oświadczenia, nie przeprosił ani nie odniósł się do swojej wypowiedzi. Brak reakcji tylko pogłębia napięcie.

Zamiast tego w mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia ze spotkania z posłanką Sylwią Bielawską, na których burmistrz uśmiechnięty pozuje do fotografii. Dla wielu mieszkańców to symboliczny obraz – polityk, który po kontrowersyjnych słowach nie próbuje ich wyjaśnić, lecz zachowuje się tak, jakby nic się nie stało.

„To nie jest temat do żartów”

Mieszkańcy podkreślają, że tragedia rodziny Borkowskich nie jest politycznym sporem ani medialną sensacją, lecz realnym dramatem ludzi, którzy od lat czekają na sprawiedliwość.

– To nie jest temat do żartów ani lekceważenia. Tu chodzi o ludzkie życie i cierpienie – piszą w komentarzach.

W mieście narasta przekonanie, że sytuacja wymaga jasnego stanowiska władz i publicznych przeprosin. Na razie jednak mieszkańcy słyszą tylko ciszę.

A ta – jak mówią – boli bardziej niż niefortunne słowa.

glosmiasta.info@gmail.com