3465 kilometrów z Bielawy do Santiago. Czy teraz jeszcze ktoś powie, że czegoś nie da się zrobić? Stało się. Po 3465 kilometrach drogi rozpoczętej w Bielawie dotarł do Santiago de Compostela. Ostatnie 108 kilometrów pokonał praktycznie jednym ciągiem. Zmęczony? Jak sam przyznaje – cholernie. Ale szczęśliwy jak chyba nigdy wcześniej. Nasz Kloszard dotarł do celu. To była droga liczona nie tylko w kilometrach. To były kolejne dni marszu, zmęczenie, chwile zwątpienia i przede wszystkim walka z samym sobą. Wszystko zaczęło się w Bielawie, a zakończyło ponad trzy tysiące kilometrów dalej – przed katedrą w Santiago de Compostela. Ale od początku ta wyprawa miała jeszcze jeden, znacznie ważniejszy cel. Marysię. To właśnie dla niej przemierzał kolejne kilometry, nagłaśniając zbiórkę i zachęcając ludzi do pomocy. Dlatego, choć Santiago zostało zdobyte, ta historia jeszcze się nie kończy. Marysia nadal potrzebuje wsparcia. My natomiast możemy powiedzieć jedno: GRATULUJEMY! Gratulujemy wytrwałości, charakteru i tego, że mimo zmęczenia i trudnych momentów nie odpuściłeś. Dla nas – i zapewne dla wielu osób obserwujących tę wyprawę – przejście pieszo 3465 kilometrów z Bielawy do Santiago wydawało się czymś niemal niemożliwym. A jednak. Udało Ci się. Dla Ciebie i dla Marysi. Pokazałeś, że czasem słowo „niemożliwe” oznacza po prostu coś, czego jeszcze nikt nie spróbował zrobić do końca.Teraz należy Ci się odpoczynek. Odłóż plecak, usiądź i naciesz się chwilą, na którą pracowałeś przez tysiące kilometrów.Bielawa → Santiago de Compostela.3465 kilometrów.ZROBIONE.A co dalej? Jak sam zapowiadasz – to jeszcze nie koniec tej historii.A Wy co na to? Czy podjęlibyście się przejścia 3465 kilometrów pieszo?