Informacja o zmianach kadrowych w Ośrodku Sportu i Rekreacji w Bielawie wzbudziła spore zainteresowanie – i to nie tylko ze względu na nazwisko nowego dyrektora. Najwięcej pytań rodzi bowiem decyzja Marcina Samula, wieloletniego dyrektora OSiR, który nie tylko zrezygnował ze stanowiska, ale jednocześnie pozostał w tej samej jednostce na niższym stanowisku.
Zgodnie z oficjalnym komunikatem, w połowie listopada 2025 roku Marcin Samul złożył rezygnację z funkcji dyrektora, deklarując gotowość dalszej pracy w OSiR. Od 2 stycznia 2026 roku pełni on rolę głównego specjalisty ds. rozwoju komercyjnej oferty. Formalnie wszystko się zgadza, a władze miasta dziękują mu za dotychczasowe zarządzanie i podkreślają potrzebę wykorzystania jego doświadczenia.
Tyle oficjalna wersja.
W praktyce jednak taka decyzja jest rzadko spotykana w administracji samorządowej. Dyrektorzy zazwyczaj odchodzą na emeryturę, zmieniają miejsce pracy lub obejmują inne stanowiska kierownicze. Dobrowolne zejście szczebel niżej – i to w tej samej instytucji – naturalnie rodzi pytania o prawdziwe przyczyny tej decyzji.
Czy była to wyłącznie osobista decyzja?Czy zmęczenie odpowiedzialnością?A może sygnał, że wizja dalszego funkcjonowania OSiR przedstawiona przez nowego dyrektora była nie do pogodzenia z dotychczasowym stylem zarządzania?
Tego oficjalne komunikaty nie wyjaśniają. Wiadomo jedynie, że konkurs wygrał Dariusz Owczarek, a jego koncepcja została uznana za „najciekawszą”. To sformułowanie samo w sobie może sugerować, że zmiana miała charakter nie tylko personalny, ale również kierunkowy.
Choć władze podkreślają ciągłość i współpracę, trudno nie zauważyć, że taka „degradacja za zgodą zainteresowanego” pozostaje sytuacją nietypową i będzie zapewne jeszcze długo komentowana w lokalnym środowisku. Bo nawet jeśli wszystko odbyło się zgodnie z procedurami, ciekawość opinii publicznej jest w tym przypadku w pełni zrozumiała.
glosmiasta.info@gmail.com